Kobiety, rynek pracy, integracja europejska Koalicja Karat
Strona główna » Przegląd prasy » Przegląd prasy - 2006
Nawigator


Użyteczne linki


Kontakt
Koalicja Karat
Ul. Karmelicka 16/13
00-163 Warszawa
Tel/Fax: +48 (22) 636 83 07

Napisz do nas jeśli masz propozycje dotyczące zawartości strony:
womenslabour@karat.org.pl
2006(uaktualniono 14.05.2007)
9 grudzień 2006 Tata, niestety, cyca nie ma (Wysokie Obcasy)
12 grudzień 2006 Dysproporcje w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Europie (www.wynagrodzenia.pl)
6 grudzień 2006 Raport o sytuacji kobiet na rynku pracy (Gazeta Wyborcza)
4 grudzień 2006 Nie chciała sortować śmieci, zabrali ubezpieczenie (Gazeta Wyborcza)
4 grudzień 2006 Pięćdziesiątki, czyli talenty na topie (Gazeta Wyborcza - praca)
3 grudzień 2006 Minister budownictwa: Kobiety na budowy (Gazeta Wyborcza)
26 listopad 2006 Praca to gwarancja szczęścia (Gazeta Wyborcza - praca)
20 listopad 2006 Polki i Polacy masowo wyjeżdżają do pracy za granicę (www.onet.pl)
17 listopad 2006 Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi (Gazeta Wyborcza)
17 listopad 2006 Tu warto pracować – firmy przyjazne mamie (Dziecko)
14 listopad 2006 Kobieta po 40. na kierowniczym stanowisku (Gazeta.pl)
11 listopad 2006 Becikowe dzieci (Polityka)
02 listopad 2006 Polka matki Polki (www.onet.pl)
30 październik 2006 Co druga Polka nie pracuje (Gazeta Wyborcza – praca)
17 październik 2006 Unia Europejska – rynek pracy (Rzeczpospolita, serwis unijny Euractiv)
14-15 październik 2006 Bankier ubogich kobiet (Gazeta Wyborcza)
14-15 październik 2006 Równość się opłaca (Gazeta Wyborcza)
03 październik 2006 Unia Europejska – rynek pracy (Rzeczpospolita)
14 wrzesień 2006 Wiek emerytalny (Gazeta.pl)
10 wrzesień 2006 Czy tradycyjny model rodziny odchodzi do przeszłości? (Newsweek)
wrzesień 2006 Dyskryminacja młodych matek na rynku pracy (www.onet.pl)
28 sierpień 2006 Efektywność jest kobietą (http://www.kariera.com.pl/index.php?gm=4&wi=450&st=1)
20 lipiec 2006 Dylematy kobiet pracującej (Dziecko)
17 lipiec 2006 Męski fach i babskie zajęcie (Gazeta Wyborcza)
10 maj 2006 Rodzina czy praca? (Poradnik Domowy)

Tata, niestety, cyca nie ma(dodano 30.01.2007)
Urlop wychowawczy w Polsce może wziąć mama lub tata, jeśli wcześniej byli zatrudnieni przez co najmniej sześć miesięcy. Przysługuje maksymalnie na trzy lata, do ukończenia przez dziecko czwartego roku życia. Jest on bezpłatny, ale liczy się do stażu pracy. W Polsce ojciec może również wziąć dwa tygodnie płatnego urlopu „tacierzyńskiego”.

Mężczyźni biorą urlop wychowawczy, w sytuacji gdy zarabiają mniej niż żona i w przeciwieństwie do niej nie mają żadnych szans na awans. Korzystają z możliwości oferowanych przez rozporządzenie, pozwalające na wzięcie urlopu wychowawczego nie tylko matce, które weszło w życie w 1991 roku.

Takie decyzje ojców spotykały się na początku ze zdziwieniem, a nawet szokiem otoczenia, ale z pełną aprobatą kobiet. Ojciec wychowujący dziecko budził u kobiet szacunek, udawało mu się w latach 90. tych dzięki temu pozałatwiać trudne sprawy. Funkcjonowało bowiem skojarzenie: biedny ojciec, który sam musi wychowywać dziecko, mające wyrodną matkę.
Inni mężczyźni wciąż patrzą na takich ojców z politowaniem, młodzi ojcowie na wychowawczym nie spotykają się również ze zrozumieniem u własnych rodzin.

Obecnie, wbrew wciąż silnej presji społecznej, mężczyźni decydują się na zastąpienie matki w opiece nad dzieckiem, bo to taniej wychodzi, niż zatrudnienie opiekunki. Uważają zresztą, że mają u dzieci większy posłuch, a maluchy są bardziej samodzielne, gdyż tatusiowie starają się ich nie wyręczać w codziennych czynnościach, tak, jak zazwyczaj czynią matki. Ojcowie skupiają się głównie na opiece nad dzieckiem, raczej nie zajmując się domem. Dzięki temu ich np. dwuletnie dzieci potrafią same smarować chleb masłem. Zdają sobie sprawę, że wychowanie dziecka to bardzo ciężka i odpowiedzialna praca.

Panowie na wychowawczym nie lubią typowych dla młodych matek rozmów o dzieciach. Na spacery chodzą z dala od miejsc uczęszczanych przez młode matki, podobnie organizują wyjścia do piaskownicy.

Na urlopach wychowawczych starają się zachować kontakt z życiem codziennym: podnoszą kwalifikacje na kursach korespondencyjnych, zbierają materiały do pisania np. doktoratu, robią prawo jazdy na pojazdy specjalistyczne. Przebywanie z dziećmi ma również wpływ na ich codzienne zachowanie i przyzwyczajenia: starają się nie palić, kontrolują przeklinanie, stają się mniej agresywni, weselsi i bardziej wyciszeni.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska
Wysokie Obcasy, 9 grudzień 2006

Dysproporcje w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Europie(dodano 28.12.2006)
Kwestia dyskryminacji kobiet na rynku pracy w Europie zawsze była jednym z priorytetów wspólnej polityki zatrudnienia. Pierwsze zapisy na ten temat pochodzą z 1957 roku, kiedy powoływano Europejską Wspólnotę Gospodarczą.

Państwa należące do Unii jak i państwa kandydackie zobowiązywały się do prowadzenia polityki zmierzającej do zniesienia dyskryminacji kobiet na rynku pracy. I choć z ostatniego raportu, wydanego w marcu 2006, „Report on equality between woman and man, 2006” wynika, że zmniejsza się w Unii bezrobocie, to problemem wciąż pozostają dysproporcje w obrębie wynagrodzeń.

W 2004 roku wskaźnik zatrudnienia kobiet w UE wyniósł 55,7 proc. Najwyższe wskaźniki zatrudnienia mają Islandia (79 proc.) i Dania (71 proc). W Polsce pracuje zaledwie 46,2 proc kobiet, co stanowi o 9,5 punktów mniej niż średnia dla 25 krajów Wspólnoty.
Panie w UE zarabiają jednak średnio 15 proc. mniej niż mężczyźni, choć różnice te są zmienne w poszczególnych krajach. Najwyższe różnice w dochodach obu płci występują w Estonii (24 proc.) na Słowacji (24 proc.) i na Cyprze (25 proc.). Najmniejsze różnice pomiędzy płacami występują w Portugalii (5 proc.) i na Malcie (4 proc.). W Polsce różnica ta wynosi 10 proc. i jest o 5 punktów niższa od średniej unijnej.

Polska ma najwyższy wskaźnik bezrobotnych kobiet w całej Unii Europejskiej: 19,2 proc., czyli ponad 9 proc. więcej niż średnia unijna, która wynosi 9,8 proc. Najmniejsze bezrobocie wśród kobiet panuje w Irlandii (3,9 proc.) i w Wielkiej Brytanii (4,3 proc.). Wzrost zatrudnienia kobiet w UE nadal dotyczy głównie zawodów sfeminizowanych. Prawie 40 proc. kobiet zatrudnionych jest w administracji publicznej, edukacji, służbie zdrowia, instytucjach społecznych. W sektorze prywatnym kobiet najczęściej pracują w usługach.

Mężczyźni zarabiają znacznie więcej od kobiet w zawodach specjalistycznych oraz na stanowiskach kierowniczych i urzędniczych wyższego szczebla. W przemyśle i usługach kobiety najlepiej zarabiają w Szwajcarii i Luksemburgu. W Polsce wynagrodzenie kobiet jest 7-8 razy mniejsze niż w Szwajcarii (5506 EUR). Statystyczna Polka pracując dziennie o 37 minut więcej niż mężczyzna, zarabia średnio o 10 proc. mniej.

Różnice w zarobkach ze względu na płeć są szczególnie wysokie na stanowiskach robotniczych, w zawodach typowo męskich. W starych krajach Unii tradycyjnie wysokie zarobki mają kobiety na stanowiskach wyższych urzędników i kierowników. Znacznie niższe są zarobki kobiet z nowych państw Unii. Dysproporcje płacowe na tych stanowiskach sięgają 45 proc. Najmniejsza rozbieżność wynagrodzeń dotyczy pracowników biurowych i sił zbrojnych.

Poziom wykształcenia również wpływa na zarobki – mężczyźni z wyższym wykształceniem zarabiają prawie 45 proc. więcej niż podobnie wykształcone kobiety. Dla osób z wykształceniem podstawowym różnica ta wynosi 17 proc. W większości państw UE więcej kobiet niż mężczyzn otrzymuje wynagrodzenie minimalne. W Polsce dotyczy to 3,9 proc. kobiet i 4 proc. mężczyzn.

Kobiety najwięcej zarabiają w przedziale wiekowym 30-39 lat (średnio 1923 EUR), mężczyźni w wieku 50-59 lat (o 46 proc. więcej niż kobiety). We Francji, Polsce, Słowenii i na Cyprze najbardziej narażone na niekorzystne różnice płac są kobiet po 60 roku życia.

Zdaniem specjalistów z Komisji Europejskiej przyczyną tak dużych dysproporcji w wynagrodzeniach obu płci są zbyt wolne zmiany legislacyjne dotyczące eliminowania różnic w zarobkach. Państwa Unii powinny też działać poprzez mechanizmy instytucjonalne, sprzyjające eliminacji dysproporcji, dbać o powszechny dostęp do szkoleń i edukacji, zwalczać istniejące stereotypy o roli płci. Należy również kontynuować reformy podatkowe i systemów świadczeń tak, aby wyeliminować czynniki zniechęcające kobiety do powrotu na rynek pracy po odchowaniu dzieci. Pomagać w tych działaniach mają fundusze strukturalne.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Arkadiusz Koperek
Sedlak & Sedlak

Pełny tekst opracowania dostępny po rejestracji i zalogowaniu na stronie http://www.wynagrodzenia.pl w dziale "Płeć a wynagrodzenia". Data publikacji: 12 grudzień 2006.

Raport o sytuacji kobiet na rynku pracy(dodano 28.12.2006)
Wyniki badań socjologicznych nie pozostawiają złudzeń: obraz rynku pracy w Polsce odzwierciedla nierówności utrwalone w pozostałych sferach życia, a tradycyjny podział ról na męskie i kobiece jest wciąż silny.

ASM Centrum Badań i Analiz z Kutna w ramach programu „Kobieta pracująca” przeprowadziło badania ogólnopolskie na czterotysięcznej grupie Polaków w czterech województwach: łódzkim, małopolskim, wielkopolskim i pomorskim. Współfinansowała je UE. Próbowano ustalić, jaka jest obecnie sytuacja kobiet na rynku pracy.

Zdecydowana większość Polek uważa, że mężczyźni dostają więcej ofert pracy za lepsze pieniądze. Wyrównaniem szans na rynku pracy powinien zając się rząd, władze lokalne, biura zatrudnienia, wspierając przedsiębiorczość kobiet i dostęp do edukacji oraz zapewniając opiekę nad dziećmi. Ponad połowa kobiet twierdzi, że nie miała kłopotów z powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim, ale mniej niż połowa zdecydowała się przedłużyć go na wychowawczy. Niektóre brały urlop wychowawczy, bo nie było ich stać na opiekunkę do dziecka. Wśród bezrobotnych, które chciałyby pracować, co trzecia uważa, że przeszkodą jest nadmiar obowiązków domowych. Matki w rodzinach wielodzietnych z tego powodu nawet nie podejmują prób znalezienia pracy. Kobiet uważają, że prace z obowiązkami domowymi można pogodzić, dzieląc się nimi z partnerem. Pomóc mogą również dziadkowie. Okazuje się jednak, ze taki model spotyka się rzadko, a dwie na trzy Polki w domu nie mają pomocy. Kobiet bezdzietne mają bardziej elastyczne podejście do pracy, zgadzają się nawet na pracę na dość niekorzystnych warunkach. Dla większości badanych Polek praca nie jest tylko źródłem pieniędzy, ale wartością samą w sobie.

Polskie społeczeństwo dzieli się na zwolenników rodziny partnerskiej (40 proc.), umiarkowanych tradycjonalistów (40 proc.), którzy uważają, że praca może być dla kobiety zajęciem dodatkowym i to tylko w niektórych zawodach i za niższą płacę) i konserwatystów (20 proc.), których zdaniem kobieta powinna zajmować się tylko domem i dziećmi. Do tradycyjnego wizerunku kobiety bardziej przywiązani są mężczyźni i mieszkańcy małych miejscowości. Polacy nie zgadzają się, by kobiet pracowały w zawodach wymagających dużego wysiłku fizycznego (górnik, budowlaniec), wolą by pracowały w zawodach kojarzonych z opiekuńczością (pielęgniarka, nauczycielka). Nie widzą jednak ograniczeń zawodowych dla mężczyzn, chociaż nie traktują poważnie mężczyzny na stanowisku manikiurzystki czy przedszkolanki.

Pracodawcy natomiast widzą problemy kobiet i konieczność ich rozwiązania. Niestety, tylko 5 proc. oświadczyło, że w ich firmach przyjęto specjalne rozwiązania wspierające młode matki. Choć przedsiębiorcy wysoko oceniają kwalifikacje Polek, to z drugiej strony uważają ich szanse na rynku pracy za niewielkie. Aż 50 proc. sądzi, że za mało kobiet jest na stanowiskach kierowniczych, a przecież kobiety są sumienne, dokładne i potrafią podjąć ryzyko pracy w męskich zawodach.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Małgorata Kozerawska
Gazeta Wyborcza, http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/2029020,74785,3754851.html, 6 grudzień 2006

Pełna treść raportu: http://www.kobietapracujaca.org/materialy/Publikacja_kobieta_pracujaca.pdf

Nie chciała sortować śmieci, zabrali ubezpieczenie(dodano 28.12.2006)
Powiatowy Urząd Pracy skierował ekonomistkę do sortowania śmieci. Gdy odmówiła, odebrano jej za karę ubezpieczenie społeczne.

Ewa Urbańska, technik ekonomista z wykształceniem średnim, od dwóch i pól roku jest zarejestrowana w Powiatowym Urzędzie Pracy w Świętochłowicach. Pracowała już fizycznie na zlecenie Urzędu Miasta, zamiatając ulice. Jesienią sama poszła zapytać urzędników, czy mają dla niej jakąś pracę. Ci dali jej skierowanie do sortowni odpadów. Pani Ewa, specjalistka od podatków, odrzuciła ofertę. Dla pani Urbańskiej, która jest samotną matką, problemem była również praca trzyzmianowa w sortowni. Jej dzieci w wieku 10. i 7. lat mają problemy ze zdrowiem, nie ma kto ich rano przygotować do szkoły, albo zostać z nimi w nocy, gdyby pani Ewa przyjęła tę pracę.

Za karę urząd pracy wyrejestrował ją na trzy miesiące, pozbawiając kobietę i jej dzieci ubezpieczenia ZUS.

Kobieta odwołała się do wojewody śląskiego, gdzie przyznano, że sortować odpady można po podstawówce. Pani Ewa utrzymuje się z 798 zł zasiłków alimentacyjnego i rodzinnego. Urząd pracy uważa, że nie jest ona gotowa do podjęcia pracy.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Małgorzata Goślińska
Gazeta Wyborcza, http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/2029020,74785,3772595.html, 4 grudzień 2006

Pięćdziesiątki, czyli talenty na topie(dodano 28.12.2006)
Miały do wyboru: zasiłek z urzędu pracy albo samodzielną działalność. Zdecydowały się na samodzielność i niezależność, a pomogły im w tym szkolenia.

45 bezrobotnych mieszkanek Łodzi przeszło szkolenia w Fundacji Gajusz „TOP 50 Talenty Odkryte PO 50-ce”, dofinansowywane przez Unię Europejską. Od lat bezrobotne kobiety mogły w ten sposób nauczyć się jak poprowadzić własną firmę. W czasie półrocznych zajęć stworzyły 30 biznesplanów tak dobrych, że nadzorująca projekt Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przyznała pieniądze na ich realizację (maksymalnie 12 tys. zł).

Jolanta Jabłońska (z wykształcenia pedagog resocjalizacyjny), wzorując się na pomyśle z artykułu w „Polityce” o nietypowych firmach, szyjących ręcznie koszule na miarę, zaproponowała współpracę zakładowi krawieckiemu, który szyje ekskluzywne wyroby dla Niemców, Francuzów i Austriaków. Proponuje nową, ciekawą usługę na rynku: ręczne szycie ekskluzywnych koszul dla biznesmenów.

Teresa Marciniak (wcześniej pomagała mężowi prowadzić firmę transportową) spełniła wreszcie swe marzenia o prowadzeniu własnej restauracji, gdzie będą podawane dania ujgurskie, oparte na jagnięcinie.

W pasażu handlowym na łódzkim Romanowie jesienią zostanie otwarty plac zabaw dla dzieci „Stumilowy Las”, gdzie można również organizować dziecięce przyjęcia, a dorośli w czasie zabaw najmłodszych mogą zjeść coś słodkiego w kawiarence.

Danuta Klimczak (była geodetka) wykonuje galanterię metalową: lampy, świeczniki, kandelabry, ale również duże elementy konstrukcyjne: bramy, ogrodzenia. Zamierza współpracować z firmami dekorującymi wnętrza.

Kurs w fundacji Gajusz pomógł łodziankom wyjść z długiego bezrobocia i usamodzielnić się, dodał im skrzydeł.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Małgorzata Kozerawska
Gazeta Wyborcza - praca, http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/2029020,74785,3639978.html, 4 grudzień 2006

Minister budownictwa: Kobiety na budowy(dodano 28.12.2006)
Minister budownictwa Andrzej Aumiller zachęca kobiety do pracy na budowach, gdzie mogłyby zarabiać po kilka tysięcy złotych.

Na spotkaniu z dyrektorami szkół budowlanych minister Aumiller opowiadał, że kobiety mogą sobie lepiej niż mężczyźni poradzić z układaniem kafelków lub wykładzin i zrobią to ładniej i dokładniej. W rządowym „wykazie prac wzbronionych kobietom” znajduje się praca pod ziemią, nie ma zakazów pracy w budownictwie. Obowiązuje oczywiście zakaz dźwigania dużych ciężarów, podobnie jak w supermarketach.

Obecnie firmy budowlane borykają się z brakiem fachowców, którzy w ciągu ostatnich lat wyjechali do pracy w Europie Zachodniej. Paradoksalnie zbiegło się to z ożywieniem w budownictwie w Polsce. Prezes firmy Erbud, Józef Zubelewicz, twierdzi, że w jego firmie pracuje dużo kobiet, są majstrami, a dwie nawet kierownikami projektów. Przyznaje jednak, że kobiety nie mogą wykonywać ciężkich prac fizycznych, a jedynie wykończeniowe: układanie płytek i elementów dekoracyjnych, tapetowanie, czyli nie wymagające siły, lecz dokładności i zmysłu estetycznego.

Podobnie uważa Barbara Blida, była minister budownictwa: kobiety mają lepszy od mężczyzn zmysł organizacyjny, dlatego świetnie wypadają w rolach kierowników budów i inspektorów nadzoru. Natomiast prac fizycznych paniom nie poleca.

Oboje przyznają, że zarobki na budowach zależą od wydajności, a kobiety pracując po 8-10 godzin dziennie mogłyby zarobić netto 1,5-2,5 tys. zł miesięcznie. Dr Monika Kulik z warszawskiego Centrum Medycyny Pracy PROF-MED nie widzi przeciwwskazań do takiej pracy, poza kobietami w ciąży. Uważa ona, że brak zainteresowania kobiet praca na budowach wynika głównie z tradycji. Zgadza się z tym szef sekcji szkół budowlanych przy Polskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej Bogdan Dyjuk: w Polsce nie ma tradycji pracy kobiet w budownictwie. W ciągu ostatnich 15 lat w naszej szkole nie było żadnej dziewczyny. Na 80 osób, które chciały się nauczyć prac wykończeniowych na kursach dla rodzin rolniczych finansowanych przez UE, były tylko 4 kobiety.

Czy warto więc na siłę zachęcać kobiety do pracy w budownictwie? Prof. Magdalena Środa, była pełnomocnik ds. równego statutu kobiet i mężczyzn uważa, że tak. „Czas zmienić stereotyp wpajany nam od przedszkola, że dziewczyny są słabsze od mężczyzn”. Uważa ona, że rząd powinien promować zawody tradycyjnie zdominowane przez mężczyzn. Zdaniem Bogdana Dyjuka powinno się przede wszystkim poprawić wizerunek budowlańca.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Marek Wielgo
Gazeta Wyborcza, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/2029020,52981,3770522.html, 3 grudzień 2006

Praca to gwarancja szczęścia(dodano 07.12.2006)
Jeśli kobieta jest zadowolona z zajmowania się domem, taka sytuacja jest dobra dla niej i dla rodziny. Jeśli natomiast taki stan jest dla niej frustrujący, wtedy cierpi cała rodzina. Przestarzała okazuje się zasada, że miejsce kobiety jest w domu, mówi Ewa Woydyłło z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, autorka książki „Sekrety kobiet”.

Kobiety zajmujące się prowadzeniem domu nie z wyboru, lecz z przymusu, często czują się lekceważone, uważają, że ich praca jest niewiele warta. Podobnie zwykle myśli ich mąż i dzieci. Taka kobieta musi się dostosować do wymagań innych członków rodziny, bo przecież siedzi w domu. W ten sposób daje się jej do zrozumienia, że jej potrzeby są mało ważne, co bardzo obniża poczucie własnej wartości. We współczesnym świecie miarą sukcesu są pieniądze, gardzi się pracą w domu. To sukces daje pieniądze i poważanie.

Życie dopiero wtedy ma sens, kiedy człowiek do czegoś dąży i ma satysfakcję z osiągnięcia tego celu. Takich dążeń nie ma przed sobą kobieta opiekująca się tylko domem. Stąd częste frustracje. Niespełnione, nieudane życie skutkuje pojawieniem się chorób psychosomatycznych (różne bóle, depresja, nerwice). Jeśli w dodatku okaże się, że w rodzinie, gdzie kobieta zajmowała się tylko domem mąż umiera (a panowie żyją krócej niż kobiety) albo zdarzy się rozwód (często panowie po czterdziestce zmieniają partnerkę), życie takiej kobiety nagle traci sens.

Warto więc pamiętać, że żyje się nie tylko dla innych, a życie to ciągłe gromadzenie kapitału.
Kobieta musi mieć jakieś pozadomowe zajęcie, jeśli chce się stworzyć dzieciom szczęśliwe dzieciństwo i dom, a sobie zapewnić udany związek.

Uważa się, że koszty decyzji o pójściu matki do pracy ponosi cała rodzina, a dzieci są wtedy mniej dopilnowane i gorzej wychowane. Dzieci matek niepracujących raczej nie chodzą do przedszkola, a przez to gorzej się rozwijają, później mają więcej kłopotów z nabyciem umiejętności społecznych. Dzieci muszą być nie tylko pilnowane, ale i stymulowane intelektualnie. Dzieci starsze nie wymagają już całodziennego nadzoru, lecz stymulacji. Wychowanie nie powinno być utożsamiane z codzienną kontrolą odrobionych lekcji. Tak traktowane dziecko nigdy nie nauczy się odpowiedzialności za własne życie i postępowanie oraz samodzielności.

Brak pracy zawodowej kobiet wpływa również negatywnie na związek małżeński. Kobieta zajmująca się domem zwalnia męża z obowiązku partycypowania w opiece nad domem i dziećmi. Panowie mają wtedy zapewniony fałszywy komfort życia. Nie trzeba z niczego rezygnować dla domu i dzieci, zwalniać się z pracy aby pójść do lekarza. Tacy ojcowie są w pełni dyspozycyjni w pracy, ale zupełnie nie mają kontaktu z dziećmi i rodziną. Matki wychowują synów po swojemu, gdy ojciec jest cały dzień w pracy. Ich syn staje się dorosłym człowiekiem kompletnie nie dostosowanym społecznie. Nikt mu nie pokazał, jak być mężem czy ojcem. Nauczył się, że w domu wszystko podporządkowane było pracującemu mężczyźnie. Z takich rodzin wyrastają pracoholicy, którzy traktują kobietę instrumentalnie i nie są zainteresowani spełnianiem potrzeb swojej przyszłej partnerki. Natomiast córki z takich rodzin będą za wszelką cenę unikały wchodzenia w stałe związki i zakładania rodziny, gdyż nie będą chciały powtórzyć losu własnych matek.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Joanna Ćwiek
Gazeta Wyborcza - praca, http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/2029020,74785,3758379.html, 26 listopad 2006

Polki i Polacy masowo wyjeżdżają do pracy za granicę(dodano 29.11.2006)
Amerykański dziennik „New York Times” opisuje w wydaniu z 20 listopada 20006 największą migrację Europejczyków od lat 50, którą stanowi 800-tysięczna grupa polskich obywateli, jacy opuścili nasz kraj w poszukiwaniu pracy od czasu przystąpienia Polski do UE w 2004 roku.

W wielu krajach Europy powstają polskojęzyczne gazety, brytyjskie związki zawodowe tworzą specjalne sekcje dla polskich robotników, polska pielęgniarka startuje w wyborach do parlamentu Islandii. Jednocześnie powoduje to dotkliwy brak pracowników fizycznych w Polsce, a z tym wiążą się utrudnienia w wykorzystywaniu funduszy unijnych, zwłaszcza na budowę dróg.
Polska gospodarka rozwija się mimo najwyższego w UE bezrobocia, ale na niektóre stanowiska nie można znaleźć pracowników. Prawdopodobnie wiele osób zarejestrowanych w Polsce jako bezrobotni, pracuje za granicą. Brak siły roboczej w niektórych dziedzinach gospodarki jest tak poważny, że trzeba myśleć o ściąganiu pracowników z innych krajów.
Jak dotąd nie pomogły nawet specjalne systemy zachęt dla odpowiednio wykwalifikowanych cudzoziemców. Mimo, że Polska wydała w zeszłym roku ponad 10 tys. pozwoleń na pracę dla osób zza wschodniej granicy, wykorzystano ich nieco ponad 3 tys.
Za taką sytuację polscy eksperci winią wadliwy system edukacyjny, który nie potrafił w latach 90. wykształcić odpowiedniej ilości wykwalifikowanych inżynierów. „New York Times” uważa natomiast, że winne są zbyt wysokie koszty pracy, przy których nie opłaca się zatrudniać nawet znacznie tańszych pracowników ze Wschodu.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

www.onet.pl http://wiadomosci.onet.pl/1436635,10,1,0,120,686,item.html?drukuj=1, 20 listopad 2006

Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi(dodano 28.12.2006)
Jej kłopoty zaczęły się osiem lat temu, kiedy poważnie zachorowała i zwolniono ją z pracy. Nawet z trudem wywalczony status osoby niepełnosprawnej nic nie zmienił.

Bożena Kwieczko ma 51 lat, jest lekko niepełnosprawna, ale za to bardzo energiczna. Z wykształcenia analityk medyczny, ale również: sekretarka, księgowa, menedżer, specjalistka zarządzania personelem. Od ośmiu lat pozostaje bezrobotna.

W ciągu tych lat skończyła kurs dla sekretarek, księgowych, zarządzania personelem. Niestety, nie dostała po nich żadnej propozycji pracy. Chciała rozpocząć działalność gospodarczą, ale nie dostała na nią pożyczki z Urzędu Pracy. Znużeni jej naprzykrzaniem urzędnicy dali jej na 10 miesięcy etat interwencyjny w pomocy społecznej, gdzie pomagała samotnym matkom w otrzymaniu zasiłków. Niestety, etatu jej nie przedłużono.

Potem wpadła na pomysł stworzenia szkoły turystyczno-hotelarskiej z tanim hotelem, gdzie uczniowie od razu mieliby praktyki. Skończyła kurs menedżerów spółdzielni socjalnych, ale pomysł nie wyszedł, gdyż dwa lata temu nie było przepisów dotyczących spółdzielni socjalnych. Wtedy zapisała się na studium prawa i administracji.

Gdy latem 2006 roku powstała ustawa o spółdzielniach socjalnych, napisała kolejny projekt i złożyła go w urzędzie pracy: na usługi budowlane. Do 10 grudnia nie otrzymała odpowiedzi. Próbowała również startować w wyborach samorządowych – bezskutecznie.

Ostatnie osiem lat życia pani Bożeny to praktycznie kwintesencja sytuacji polskich kobiet na rynku pracy. Potwierdzają to obszerne badania (na próbie 4 tys. osób), przedstawione na konferencji ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku z Kutna. Choć sytuacja społeczno-ekonomiczna w Polsce jest zdecydowanie inna kilka lat temu, kobiet nadal funkcjonują zgodnie ze stereotypowym wyobrażeniem ich roli. Dla większości Polaków mają być matkami i żonami, a w dalszej kolejności pracownikami. W większości rodzin nie istnieje model partnerski, wspierający dążenia kobiet. Same kobiety widzą, że są gorzej traktowane od mężczyzn na rynku pracy: jest dla nich mniej ofert, a część jest w ogóle niedostępna. Paradoksalnie, pracodawcy oceniają wysoko ich kompetencje i wiedzę.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Małgorzata Kozerawska
Gazeta Wyborcza, http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/2029020,74785,3741260.html, 17 listopad 2006

Tu warto pracować – firmy przyjazne mamie(dodano 07.12.2006)
Prawie dwa lata temu pojawił się pomysł stworzenia konkursu dla firm, które rywalizowałyby o tytuł przyjaznych młodej mamie. Finał konkursu ogłaszany jest co roku na podstawie listów czytelniczek.

Z listów Polek wynika jednoznacznie, że problemy ze znalezieniem i utrzymaniem pracy są główną przyczyną malejącego przyrostu naturalnego w naszym kraju. Zdaniem wielu szefów kobiecie, która urodziła dziecko nagle zaczyna brakować kompetencji, wiedzy, rozsądku, odpowiedzialności. Pracodawcom jakby trudno zrozumieć, że młoda mama to pracownik lojalny, zdyscyplinowany i doskonale zorganizowany, który rzetelnie wykonuje swoją pracę, by o czasie wyjść do domu. To także pracownik szczęśliwy i spełniony w życiu.

Wśród tegorocznych finalistów było więcej niż w zeszłym roku firm spoza Warszawy: na 21 firm ze ścisłej czołówki, aż 8 pochodziło z Gdańska, Poznania, Tarnowa, Wrocławia i Zielonej Góry. Dobrych pracodawców można znaleźć wszędzie: w małej hurtowni, państwowym szpitalu, piekarni, firmie konsultingowej, oficynie wydawniczej oraz w międzynarodowej korporacji.

Stosują oni różne rozwiązania pomagające godzić obowiązki wychowawcze z pracą gdyż uważają, że w młode mamy warto inwestować, otoczyć je opieką, zapewnić elastyczny czas pracy, pozwolić na dłuższy kontakt z dzieckiem. Czasem firma kupuje wyprawkę, zapewnia dodatkową opiekę medyczną, żłobek i przedszkole na terenie zakładu pracy, możliwość pracy w domu, dofinansowanie wczasów i kolonii dla dzieci. Dla czytelniczek ważna była również przyjazna atmosfera, zaufanie, możliwość zatrudniania kobiet w ciąży, podwyżka i awans po powrocie z urlopu macierzyńskiego.

Oto laureaci - firmy przyjazne mamie:
  • Hewlett Packard Polska sp. z o.o. (branża nowych technologii): ma specjalny program dla kobiet w ciąży, pracownice z minimum rocznym stażem w firmie mogą od pracodawcy otrzymać dodatkowe 8 tygodni płatnego w 80 proc. urlopu po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego. Powrót do pracy może następować stopniowo, dzięki zatrudnieniu na część etatu, pracę można częściowo wykonywać w domu. W biurze jest specjalny pokój dla kobiet w ciąży i rodziców z dziećmi, organizowane są pikniki rodzinne.
  • Szpital pediatryczny „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka”: na jego terenie jest żłobek i przedszkole dla dzieci pracowników, rodzice mogą je odwiedzać w czasie pracy, kobiety po urlopie macierzyńskim mają elastyczny czas pracy (praca jednozmianowa), jest dofinansowanie obozów i kolonii dla dzieci, pomaga się w leczeniu dzieci niepełnosprawnych.
  • Zakłady Farmaceutyczne Unia Spółdzielnia Pracy (producent leków i kosmetyków): każdy pracownik, któremu urodzi się dziecko otrzymuje od firmy 500 – 700 zł becikowego, firma zapewnia opiekę medyczną, wczasy za minimalną opłatą, matki mogą pracować w domu, można też przyjść do pracy z dzieckiem (jest kącik dla dzieci), Fundusz Socjalny wspiera osoby w trudnej sytuacji materialnej.
Wyróżnienia otrzymali:
  • Bigram S.A. (doradztwo personalne): zapewnia opiekę medyczną, bony upominkowe na święta, miłą atmosferę, elastyczny czas i zakres pracy. Jest tu bardzo mała rotacja pracowników, do tej pory urodziło się 22 dzieci. Tę firmę zgłosiło najwięcej osób.
  • Szpital im. E. Szczeklika w Tarnowie: matki w dużej mierze decydują o wymiarze zatrudnienia i harmonogramie pracy, czas pracy można dostosować do potrzeb, mamy mają pierwszeństwo przy ustalaniu terminów urlopów, jest dofinansowanie wstępu na basen, biletów do kin, turnusów dla niepełnosprawnych oraz są paczki na święta.
[Oprac. Anna Sieniutycz]

Joanna Szulc, Junona Lamcha
Dziecko, http://kobieta.gazeta.pl/edziecko/2029020,62365,3741328.html, 17 listopad 2006

Kobieta po 40. na kierowniczym stanowisku(dodano 29.11.2006)
Marta Nadolińska i Izabela Michaliszyn, ekspertki z firmy Hudson, w rozmowie z internautami poruszają jeden z palących problemów polskich kobiet po 40. na rynku pracy.

Marta Nadolińska podkreśliła, że choć menedżerowie po 40. mają długoletnie doświadczenie, jeśli nie będą gotowi inwestować w swój rozwój, maja mniejsze szanse na znalezienie atrakcyjnej pracy. Nie należy dyskwalifikować kogoś tyko dlatego, że zdobył wykształcenie przed 1998 rokiem, chyba, że od tamtej pory nie podnosił kwalifikacji. Bardzo istotna jest obecnie umiejętność elastycznego podejścia do rynku pracy, chęci do zmiany profilu kwalifikacji.
Zmienia się również sytuacja kobiet po 40., ponieważ chętniej niż kiedyś inwestują one w swój rozwój i dzięki temu częściej awansują. Osoba po 40. nie powinna konkurować ze znacznie młodszym, dobrze wykształconym, człowiekiem o pracę, lecz skupić się na swoich atutach i je podkreślić, by przekonać do siebie pracodawcę. Mądry przełożony chętnie zatrudni nawet lepiej od siebie wykwalifikowanych pracowników, aby wykorzystać ich potencjał do rozwoju firmy. Jeśli menedżerem jest człowiek bojący się konkurencji, nie wpłynie to dobrze na rozwój przedsiębiorstwa.
Izabela Michaliszyn zapewniła, że mężczyźni o silnym poczuciu własnej wartości nie powinni się bać kobiet na kierowniczych stanowiskach. Kobiet jest tak mało na eksponowanych stanowiskach ze względu na obowiązujący sposób wychowania, wybór typowej drogi edukacji oraz roli społecznej, związanej z wychowywaniem dzieci lub robieniem kariery. Według badań coraz mniej osób uważa, że szef powinien być mężczyzną, co podważa stereotyp, iż mężczyźni z zasady są lepszymi menedżerami. Ale badania pokazują też, że wśród kobiet mniejsza jest potrzeba osiągania wyższych stanowisk niż wśród mężczyzn. Dodatkowo, niektóre kobiet na wyższych stanowiskach utrudniają innym kobietom start.
Pracodawcy poszukując osób na kierownicze stanowiska, mają oczekiwania co do kompetencji, doświadczenia i wynagrodzenia, a nie płci. Zazwyczaj kobiecie łatwiej jest zająć takie stanowisko w sektorze zdominowanym przez kobiety. Na większości stanowisk kobiety wciąż zarabiają około 20-30% mniej niż mężczyźni, niezależnie od tego jak dobrymi są menedżerami. Na szczęście w niektórych firmach jest inaczej, a szacunek w firmie zdobywa się przecież podejściem do pracy

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Gazeta.pl
http://targipracy.gazeta.pl/targipracy/2029020,75764,3735953.html, 14 listopad 2006

Becikowe dzieci(dodano 07.12.20064)
Od lutego do końca grudnia roku 2006 państwo wyda na becikowe 660 mln zł. Z obserwacji instytucji pomocy społecznej wynika jednak, że to przede wszystkim rodziny patologiczne decydują się na dziecko z powodu dwóch tysięcy zł.

Na każde żywe dziecko urodzone po 1 listopada 2005 roku należy się jednorazowa zapomoga w wysokości 1000 zł. Otrzymuje ja każda kobieta, niezależnie od sytuacji materialnej i rodzinnej. Jeśli rodzina cierpi biedę, otrzymuje też dodatkowe 1000 zł zapomogi, kolejne pieniądze może na becikowe przeznaczyć również gmina.

Becikowe jest stymulacją głównie dla kobiet z rodzin patologicznych. Pracownicy stowarzyszenia Damy Radę nie mają złudzeń - te kobiety to ofiary pomocy społecznej. W takich rodzinach co rok rodzi się dziecko, a stałą pracę pamiętają już tylko dziadkowie. W tych rodzinach brakuje pieniędzy, wykształcenia ale przede wszystkim odpowiedzialności. Nawet jeśli ktoś zaproponuje im stałą pracę, wolą zostać w domu. Niestety, ustawa o pomocy społecznej nie zmusza do pracy. „To nie jest pomoc, to rozdawnictwo dla bezmyślnych. Opieka nad ubogimi rodzinami jest konieczna, ale państwo jest od tego, żeby tę pomoc kontrolować. Normalna matka z powodu dwóch tysięcy dziecka nie urodzi. Patologiczna? Dlaczego nie?”, mówią pracownicy stowarzyszenia Damy Radę.

Polityka socjalna w Polsce przeczy logice ekonomicznej i etycznej, jest naiwna. Uczy biernego wykorzystywania zasiłków. Paradoksalnie urodzenie chorego dziecka daje stały dochód miesięczny. Okazuje się, że za becikowe rodziny patologiczne mieszkające w ośrodkach pomocy kupują najczęściej DVD, następnie telefon komórkowy, a reszta idzie na alkohol i przyjemności.

Ponieważ becikowe to dar od państwa zatroskanego spadkiem urodzin, nikt nie kontroluje, co dzieje się z dziećmi już urodzonymi. Pieniądze należą się za samo urodzenie. Ustawa wręcz nie pozwala monitorować, co dzieje się z pieniędzmi, a pracownicy opieki społecznej nie mają obowiązku sprawdzania w terenie, na co przeznaczane jest becikowe. Los noworodka znany jest najczęściej z interwencji sąsiadów.

W 2006 roku spadła liczba niemowląt porzuconych w szpitalu zaraz po porodzie. Jedna z hipotez mówi, że patologiczne rodziny zabierają swoje dzieci do domu ze względu na becikowe. Miłość rodzicielska kończy się jednak wraz z tysiącem złotych. Traci na tym jak zwykle malutkie dziecko – gdy matka zostawia je w szpitalu zaraz po porodzie, już po dwóch, trzech miesiącach trafia ono do adopcji. Po 6 tygodniach matka biologiczna zrzeka się w sądzie praw do dziecka. Jeśli dziecko zostanie zabrane ze szpitala przez taka matkę, a potem rodzice podrzucą je do pogotowia lub zabierze je policja, musi być wszczęta procedura pozbawienia praw rodzicielskich, co trwa nawet i półtora roku, pozostawiając trwały ślad na psychice dziecka.

Do tego roku niektóre matki od razu zostawiały swoje dziecko w szpitalu. Teraz wiedzą, że jeśli mają niewielki dochód na osobę w rodzinie, należy im się dodatkowy tysiąc złotych, gdy wezmą dziecko do domu. Choć w tym roku drastycznie spadła liczba dzieci oddawanych do ośrodków adopcyjnych, w palcówkach opiekuńczych przybywa porzuconych niemowląt i najmłodszych ofiar przemocy domowej oraz zaniedbanych dzieci z domowych interwencji policyjnych.

Wiadomo, że becikowe nic nie zmieni w życiu ludzi odpowiedzialnych, którzy traktują dzieci jak inwestycję samą w sobie. Jest to świadczenie, które systemowo dezintegruje i demoralizuje ludzi. Ale rządzący uważają, że to milion wdzięcznego elektoratu.
Chociaż w 2006 roku rzeczywiście urodziło się więcej dzieci, nie wiadomo czy przyczyniło się do tego becikowe, czy wyż demograficzny z lat 70.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Edyta Giętka
Polityka, 11 listopad 2006

Polka matki Polki(dodano 29.11.20064)
Matka cierpiąca, jak w czasach romantyzmu podporządkowana służbie narodu, dla której macierzyństwo jest wciąż misją do spełnienia, niezależnie od jej woli, to wciąż według większości Polaków rola kobiety w Polsce.

Chociaż większość kobiet stara się łączyć potrzeby macierzyńskie z zawodowymi, to dominujący w naszym kraju tradycyjny, patriarchalny model rodziny sprawia, że jest im bardzo trudno pogodzić obie funkcje.
Polskiemu patriarchalizmowi sprzyja wiele czynników: bezrobocie dotykające częściej kobiety niż mężczyzn, tradycyjna struktura społeczna (prawie 40 proc. Polaków to rolnicy, gdzie znacząca jest rola męża), silna pozycja Kościoła katolickiego oraz ultrakonserwatywne poglądy rządzących polityków (hasła PiS i LPR).
Przodują w tej dziedzinie posłanka LPR Anna Sobecka, domagająca się wyższego opodatkowania bezdzietnych i poseł Marian Piłka z PiS, który uważa, że Polki powinny włączać się w życie kraju dopiero po odchowaniu dzieci. Domaga się on również likwidacji żłobków (bo ułatwiają kobiecie wcześniejszy powrót do pracy) oraz zakazu sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Natomiast Halina Nowina-Konopczyna (posłanka poprzedniej kadencji) twierdziła, że ”młoda kobieta ma prawo i obowiązek społeczny mieć dziecko, bo to jest kwestia przedłużenia bytu Narodu”.
Częste jest przyzwolenie do stosowania przemocy wobec kobiet, które bezskutecznie zabiegają o pomoc w przeznaczonych ku temu instytucjach. Przemoc w polskiej rodzinie, zwłaszcza na prowincji, wciąż jest normą, co wiąże się z przekonaniem, że mężowi wszystko wolno. Niestety Kościół katolicki, który stoi na straży tradycyjnego modelu rodziny, nie reaguje na przemoc domową.
Tradycyjnemu podziałowi sprzyja też głęboko zakorzenione w polskiej mentalności przekonanie (połączone z pogardą) o wyższości kobiety posiadającej dzieci nad bezdzietną.
Polski patriarchalizm przejawia się również w podejściu do rodzącej. Kobieta, trafiająca na porodówkę, nagle staje się podmiotem, którego celem jest wyłącznie wydanie potomka. Odbiera jej się intymność i godność. Ostatnio dołączyło do tego zmuszanie do karmienia piersią, nawet jeśli jest to z jakiś względów niemożliwe. Młode matki odczuwają olbrzymią presję społeczną i spotykają się z całkowitym potępieniem otoczenia, jeśli nie mogą karmić piersią.
„Kobieta zostaje zredukowana do roli reproduktorki. A w podzięce z tę szczytną, wydawałoby się, funkcję, matka otrzymuje od Polski wyłącznie kopniaki. Nie liczą się jej potrzeby, stan jej finansów, dotychczasowa pozycja zawodowa czy społeczna... Z chwilą, gdy zaczyna nosić w sobie dziecko, staje się dla państwa i urzędników jednostką ze wszech miar podejrzaną i roszczeniową”, dodaje Wanda Nowicka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Kobiety pracują często ponad siły w ciąży, bojąc się utraty pracy i problemów z ZUS. Mimo to, niektóre z nich muszą się pożegnać z pracą po urodzeniu dziecka. Tylko nielicznym przychodzi z pomocą mąż.
„Zgodnie z obowiązującym dziś trendem, kobieta musi być matką niezależnie od tego, czy ma pracę, pieniądze, odpowiednie warunki, pomocnego męża. Musi być matką nie dla siebie, nie dla radości macierzyństwa, tylko z obowiązku. A kobiety, które tak wychwalają życie kury domowej, albo nie mają innego wyjścia, albo zwyczajnie udają”, podsumowuje Elżbieta Isakiewicz, była wicenaczelna „Gazety Polskiej”, określająca siebie jako konserwatystkę i katoliczkę.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

www.onet.pl
http://wiadomosci.onet.pl/1369249,2677,kioskart.html, 02 listopad 2006

Co druga Polka nie pracuje(dodano 07.12.2006)
Z danych GUS wynika, że ponad polowa kobiet nie pracuje i nie szuka pracy, ponieważ Polki nie są w stanie pogodzić pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi, którymi są nadmiernie przeciążone.

Co czwarta kobieta rezygnuje z pracy, ponieważ musi zająć się dziećmi lub chorymi rodzicami. W Polsce w 800 gminach brakuje przedszkoli. Gdy kobieta nie ma w rodzinie kogoś chętnego do zaopiekowania się jej dziećmi, musi sama zostać w domu. Gdyby poszła do pracy, musiałyby poszukać płatnej opiekunki, co się nie opłaca.

Pracujące kobiety stanowią tylko 38 proc. wszystkich Polek, a prawie polowa zapewnia, że bez żalu zrezygnowałaby z pracy, gdyby tylko miała inne źródło dochodu. Dotyczy to przede wszystkim gorzej wykształconych mieszkanek wsi i małych miast. Inne podejście mają młode i wykształcone kobiety z dużych miast, dla których praca stanowi wartość, ale stanowią tylko 35 proc. w grupie Polek pracujących.

Ministerstwo pracy przygotowało dwa projekty, które mają pomóc kobietom wrócić do pracy.
Jednym z nich są mikroprzedszkola, gdzie jedna mama zajmuje się oprócz swojego dziecka, kilkorgiem innych dzieci. Mikroprzedszkola mogą tworzyć gminy, ale rząd zamierza przekonywać gminy do ich zakładania i tłumaczyć, jak zdobyć na nie środki unijne.
Drugi pomysł to ustawa o telepracy, dzięki której firmy częściej pozwalałyby, by kobiety obciążone rodziną mogły pracować w domu. Do Sejmu projekt trafi prawdopodobnie w przyszłym roku. Oto jego założenia:
  • gdy pracownik zaproponuje, że chce pracować w domu, pracodawca powinien się na to zgodzić
  • pracodawca i pracownik mają 3 miesiące by sprawdzić, czy taka forma współpracy im odpowiada. Jeśli pracownik nie będzie z tego zadowolony, może poprosić pracodawcę o ponowne przeniesienie do firmy, a pracodawca nie może mu odmówić. Pracodawca może też zażądać, aby pracownik codziennie przyjeżdżał do firmy i pracownik musi się na to zgodzić
  • pracodawca powinien wyposażyć pracownikowi biuro w domu i przeszkolić go do obsługi odpowiedniego sprzętu biurowego
  • jeśli pracownik pracuje na własnym sprzęcie, należy mu się dodatek w wysokości co najmniej 449 zł (polowa minimalnego wynagrodzenia) miesięcznie
  • pracodawca może skontrolować pracownika w domu tylko pod warunkiem, że pracownik wyrazi na to zgodę na piśmie
  • pracodawca musi wyznaczyć osobę odpowiedzialną za kontakty z telepracownikiem.
Kobiety na rynku pracy czują się niepewnie, mając świadomość, że im są starsze, tym trudniej im o pracę. Najczęściej pracują do czterdziestego dziewiątego roku życia. Zdają sobie sprawę, że jeśli po pięćdziesiątce stracą pracę, więcej jej nie znajdą. Dlatego wcześniej starają się iść na rentę, a po pięćdziesiątce – na wcześniejszą emeryturę. Według badań aż jedna trzecia niepracujących Polek korzysta z rent i emerytur. Jednocześnie 14 proc. niepracujących Polek uważa, że wystarczy im zajmowanie się domem, który musi utrzymać mąż.
69 proc. kobiet szuka pracy za pośrednictwem Urzędu Pracy, a tylko 32proc. kobiet szuka jej bezpośrednio w firmach. Pracodawcy zachowują się odwrotnie: 62 proc. zatrudnia osoby, które same się do nich zgłoszą, a 50 proc. szuka pracowników w Urzędach Pracy.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Joanna Ćwiek
Gazeta Wyborcza – praca, http://praca.gazeta.pl/gazetapraca/2029020,74785,3711347.html, 30 październik 2006

Unia Europejska – rynek pracy(dodano 29.11.2006)
Komisja Europejska uważa, że osiągnięcie lepszej równowagi życia zawodowego i prywatnego, szczególnie kobiet, wymaga dalszych działań i zwraca się z prośbą o komentarze do europejskich partnerów społecznych.

Coraz trudniej jest pogodzić życie rodzinne i prywatne z regułami współczesnego rynku pracy: coraz większą mobilnością zawodową, pracą u różnych pracodawców, coraz bardziej elastycznym czasem pracy. Dotyczy to przede wszystkim kobiet, które zwykle poświęcają więcej czasu na prace domowe, opiekę nad dziećmi, częściej pracują w niepełnym wymiarze godzin.

Już w kwietniu 2004 roku Komisja Europejska przygotowała dyrektywę w sprawie wprowadzenia w życie zasady równych szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy, którą zaakceptowały Rada i Parlament Europejski. Rada Europejska poparła również Europejski Pakt na Rzecz Równości Płci, zaproponowany przez rządy Szwecji, Francji, Hiszpanii, Finlandii, Czech i Danii. Jednym z trzech głównych celów paktu jest „sprostanie wyzwaniom demograficznym przez udoskonalenie polityki godzenia pracy z rodziną dla kobiet i mężczyzn”.

Na spotkaniu w dn.12 października 2006 roku, podczas pierwszego etapu konsultacji z europejskimi partnerami społecznymi, Komisja Europejska uznała, że w celu zwiększenia udziału kobiet w rynku pracy należy zachęcać kobiety i mężczyzn do równego podziału obowiązków opiekuńczych. Komisja Europejska chce również zbadać, jak można poprawić sytuację w dziedzinie urlopów rodzicielskich, opieki nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi oraz w instytucjach opieki nad dziećmi, zwracając się do europejskich partnerów społecznych z prośbą o konsultacje w tym zakresie.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Rzeczpospolita, serwis unijny Euractiv, 17 październik 2006

Bankier ubogich kobiet(dodano 29.11.2006)
Bankier ubogich kobiet z Bangladeszu otrzymał pokojową nagrodę Nobla.
Prof. Muchammad Yunus już od ponad 30 lat wprowadza w życie ideę pomocy dla najuboższych poprzez mikrokredyty, czyli nieoprocentowane pożyczki. Jego Grameen Bank jest współlaureatem Nobla.

W piątek, 13 października 2006 r. zgodnie z werdyktem Norweskiego Komitetu Noblowskiego prof. Muchammad Yunus z Bangladeszu otrzymał pokojową Nagrodę Nobla. W uzasadnieniu napisano: „Każdy człowiek ma potencjał i prawo do godnego życia. Dzięki Yunusowi i Grameen Bankowi wiemy, że najbiedniejsi z biednych mogą pracować na rzecz własnego rozwoju”. Mimo początkowego zaskoczenia, nagrodę przyjęto z entuzjazmem. Sam Yunus zapowiedział, że nagrodę – 1,1 mln euro – przeznaczy na fabrykę taniej żywności dla ubogich, szpital okulistyczny, projekty polepszenia dostępu do wody pitnej i opieki zdrowotnej. Drugą połowę wyróżnienia otrzymał założony przez Yunusa Grameen Bank (po bengalsku Bank Wiejski), pionierska instytucja kredytująca ubogich, głównie kobiety, bez szans na pożyczkę w innych bankach. Po ogłoszeniu werdyktu prof. Yunus podkreślał, że aż 97 proc. klientów jego banku to kobiety. W muzułmańskim społeczeństwie Bangladeszu przydomowy interes jest dla wieśniaczek jedyną drogą samorealizacji, bo tradycja zabrania im pracować poza domem. Gdy kobiety zaczęły zarabiać własne pieniądze, zaczęły angażować się w poprawę warunków życia wszystkich mieszkańców. Korzystają na tym całe społeczności, gdyż kobiety, znacznie częściej niż mężczyźni przeznaczają swoje zarobki na potrzeby rodziny: na lepsze jedzenie, przez co wzrasta poziom zdrowia i na lepszą edukację dzieci, w tym dziewczynek.
Profesor po powrocie z USA w 1974 roku odkrył, że całe wsie w Bangladeszu tkwią w nędzy, ponieważ banki nie chcą im pożyczać pieniędzy na zakup narzędzi czy zwierząt, gdyż wieśniacy nie są w stanie zagwarantować spłaty. Pierwszej pożyczki udzielił z własnych pieniędzy. W 1976 roku Yunus zalożył Grameen Bank, który w siedem lat później objął swoim zasięgiem cały kraj. Średnia wysokość mikropożyczki wynosi od 50 do 100 dolarów. Zaciągane kredyty spłaca prawie 99 proc pożyczkobiorców, a bank ma 6,6 mln klientów.
Idea Muchammada Yunusa przyjęła się w ponad 40 krajach Trzeciego świata, m.in. w Indiach, Meksyku i krajach afrykańskich.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Gazeta Wyborcza, 14-15 października 2006

Równość się opłaca(dodano 29.11.2006)
Pewien poziom równości płci się opłaca, a na pomaganie rodzinom trzeba patrzeć pragmatycznie, nie ideologicznie, mówi prof. Stanisława Golinowska, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum UJ, wiceprzewodnicząca Rady Fundacji Naukowej CASE w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Jesteśmy krajem budującym gospodarkę rynkową, chcemy dorównać Zachodowi pod względem poziomu konsumpcji. Przy tym zapomina się, że rynek nie jest panaceum na wszystkie problemy ludzkości, w wielu dziedzinach jest zawodny. Współczesna rodzina potrzebuje wsparcia przez rozwój dobrej infrastruktury, dzięki czemu będzie mogła zrealizować funkcję stworzenia zdrowego pokolenia, które potrafi sprostać wyzwaniom przyszłości.

Niestety, młodym rodzinom nikt nie pomaga, trudno im o pracę, szanse na awans, pomoc w wychowaniu i kształceniu dzieci. Do skutecznej pomocy rodzinom nadają się wyłącznie wyspecjalizowane instytucje, np. przedszkola, które umożliwiają rodzicom pogodzenie pracy z wychowaniem dzieci. Takie instytucje rodzinę wspierają tam, gdzie nie jest ona sobie w stanie poradzić, choć nie zawsze jest biedna i dysfunkcyjna. Niestety w Polsce mniej niż jedna trzecia dzieci chodzi do przedszkola. Za rozwój przedszkoli odpowiadają samorządy lokalne, ale nie traktują tej sprawy priorytetowo i rzadko samodzielnie badają lokalne problemy społeczne. Mimo decentralizacji nie wyposażono ich w instrumenty do podejmowania racjonalnych decyzji.

Politykę społeczną można prowadzić tylko wtedy, gdy ma się program pozwalający odpowiedzieć na presję globalnej konkurencji i starzenie się społeczeństwa oraz ma się wizję struktury społecznej w przyszłości. Polskie osłony społeczne nastawione są przede wszystkim na ochronę ludzi starszych i niepełnosprawnych. Niestety, dzieje się to kosztem młodszego pokolenia w niedobrym momencie rozwoju demograficznego. Nie wykorzystujemy naturalnego kapitału młodości, a taki wyż młodzieży, jak obecnie, już się nie powtórzy. Koszty ich wychowania przerzucono na barki rodziców, potem wykształcenie - na prywatne uczelnie, teraz wypycha się ich za granicę. Wyjeżdżając, młody człowiek zyskuje wyższe zarobki, ale blokuje mu to możliwość społecznego awansu w przyszłości – tak w Polsce jak i za granicą. Żeby temu zapobiec, musielibyśmy prowadzić świadomą politykę nastawioną na powrót z emigracji.

Pewien poziom równości się opłaca, gdyż rażące dysproporcje społeczne sprzyjają konfliktom i przestępczości. Podzielone społeczeństwo traci swój kapitał społeczny: zmniejsza się zaufanie międzyludzkie, słabną więzi lokalne, a to nie sprzyja rozwojowi. Nie da się odwrócić tendencji do masowej obecności kobiet na rynku pracy i profesjonalizacji usług społecznych.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Z prof. Stanisławą Golinowską rozmawiał Adam Leszczyński
Gazeta Wyborcza, 14-15 październik 2006

Unia Europejska – rynek pracy(dodano 29.11.2006)
Kraje Unii Europejskiej doganiają USA pod względem aktywności zawodowej na rynku pracy przede wszystkim dzięki kobietom, wynika z danych opublikowanych właśnie przez OECD. W ostatnich latach w Europie dokonała się prawdziwa rewolucja, którą zawdzięczamy przede wszystkim kobietom.

Obecnie w krajach starej Unii aktywnych zawodowo jest już 69,8 proc. kobiet, a w USA -72 proc. Najbardziej spektakularne postępy zrobiły w ciągu ostatnich 10 lat kraje południowej Europy, przede wszystkim Hiszpania.

Zdaniem ekonomistów wskaźnik aktywności zawodowej jest bardziej znaczący od danych o wielkości bezrobocia, choć różnice w danych o bezrobociu też są coraz mniejsze: w USA szuka w tym roku zajęcia 4,8 proc osób w wieku produkcyjnym, w UE – 8,5 proc.
Słabsza aktywność zawodowa była od lat główną przyczyną znacznie gorszego poziomu życia w Europie niż w USA. Ale mimo, że wydajność po obu stronach Atlantyku jest dziś porównywalna, zmienić się może niewiele. Europejczycy pracują bowiem krócej i mają dłuższe wakacje. Słabością Europy jest też trzykrotnie niższy przyrost naturalny. Atutem Europy mogą być nowe kraje Unii, a według ekspertów OECD poprawa sytuacji w krajach Europy Środkowej w ciągu kolejnych 10 lat może spowodować, że wydajność w krajach „25” przekroczy wskaźniki w Stanach Zjednoczonych.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Rzeczpospolita, 03 październik 2006

Wiek emerytalny(dodano 29.11.2006)
Ministerstwo Pracy deklaruje, że nie będzie zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, bo Polki w większości nie chcą pracować do 65 roku życia.

Ekonomiści twierdzą, że jedynym sposobem ratowania systemu emerytalnego jest wyrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Polki podobnie jak mężczyźni powinny pracować do 65 roku życia (dziś mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat). Takie rozwiązanie poprawiłoby sytuację Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłacane są emerytury, ale również zwiększyłoby emerytury kobiet (z 58 proc. do 86 proc obecnych zarobków).

Zadłużenie FUS wynosi obecnie 3,5 mld zł z samych kredytów bankowych. Katastrofy boi się sam ZUS, gdyż przyrost naturalny spada, liczba emerytów rośnie, a coraz więcej młodych ludzi, którzy mogliby zasilać system emerytalny, wyjeżdża za granicę. Ministerstwo chce temu zaradzić, zachęcając Polki do rodzenia dzieci. Jedną z zachęt ma być becikowe wynoszące 1000 zł (chociaż nie wpływa ono raczej na decyzję o urodzeniu dziecka, ale może ulżyć kobietom w wydatkach, pozwalając na kupno lepszego łóżeczka czy wózka). Prowadzone są również prace nad wsparciem dla kobiet przy opiece nad dziećmi i nad propozycją dofinansowania przedszkoli sąsiedzkich (według jej koncepcji kobieta zajmująca się własnym dzieckiem, będzie też mogła zająć się dziećmi koleżanek.
Minister pracy Anna Kalata ma po swojej stronie ogromną grupę kobiet, które nie chcą pracować do 65 roku życia. Pani minister wskazuje też na polską specyfikę, gdzie wciąż silna jest tradycyjna rola babci, opiekującej się wnukami. Dziadkowie też chcieliby wychować wnuki, a muszą pracować do 65. roku życia - denerwuje się Piotr Jaworski z Krajowej Izby Gospodarczej, zarzucając minister populizm

Przeciwniczki zrównania chciałyby dostawać takie same emerytury jak mężczyźni ze względu na to, że na drugi etat pracują w domu, sprzątają oraz wychowują dzieci. Argumentują, że taki specjalny przywilej im się należy, bo i tak w trakcie swojej kariery zawodowej dostają o 20 proc. niższe wynagrodzenia niż mężczyźni. -

Zrównanie wieku emerytalnego popiera Unia Europejska: w połowie sierpnia 2006 roku weszła w życie dyrektywa unijna, zgodnie z którą państwa członkowskie powinny zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn najpóźniej do 15 sierpnia 2008 roku. Tylko że dyrektywa nie jest obowiązkowa – jej zaleceń nie wykonają Polska i Włochy.
Z danych OECD wynika, że im niższy wskaźnik zatrudnienia osób starszych, tym gorzej na rynku pracy odnajdują się ludzie młodzi. W krajach UE pracuje 40,5 proc. młodzieży i 40,6 proc. seniorów, natomiast w Polsce w obu grupach zatrudnionych jest niewiele ponad 20 proc osób.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Gazeta.pl
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3616873.html, 14 wrzesień 2006

Czy tradycyjny model rodziny odchodzi do przeszłości?(dodano 07.12.2006)
Już co piąte polskie dziecko wychowuje się tylko z jednym rodzicem, a partnerzy coraz częściej opóźniają decyzję o posiadaniu potomka. Czy to już kryzys tradycyjnej rodziny?

Jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał o rodzinach binuklearnych, singlach, rodzinnych patchworkach (partnerzy wspólnie wychowują dzieci z poprzednich związków), DINKSach (związki bezdzietne o wysokich dochodach), rodzinach typu LAT (partnerzy biorą ślub, ale mieszkają osobno), rodzinie nomadycznej (małżonkowie żyją na odległość ze względu na pracę). Dziś nowe formy życia rodzinnego stają się czymś oczywistym. Związki rodzinne, będące normą jeszcze w drugiej połowie dwudziestego wieku, nie przystają do obecnych warunków. Tradycyjne rodziny, tzw. nuklearne, z mamą, tatą i kilkorgiem dzieci stanowią tylko 56 proc. wszystkich (w 1970 roku było to prawie 70 proc.). Aż 22 proc. to małżeństwa bezdzietne, 20 proc. – samotni rodzice, 1,1 proc. partnerzy z dziećmi, 0,8 proc. partnerzy bez dzieci.

Dla jednych to świadczy o kryzysie rodziny, dla innych – o jej transformacji. Według socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego, Anny Gizy-Poleszczuk, rodzina zawsze dostosowywała się do zmiennych warunków. Dziś najczęściej spotyka się monorodzicielstwo (wychowanie dziecka bez jednego rodzica) lub bezdzietność z wyboru. Obecnie na decyzję o posiadaniu dziecka wpływa wiele czynników: kariera zawodowa, styl życia, finanse, ekonomiczna emancypacja kobiet. Modelem życia dla młodych, zapracowanych i nastawionych na indywidualizm Polaków stał się teraz konkubinat. Obok tego modelu często pojawia się układ jeden plus jeden plus jeden, czyli rodzina binuklearna lub dwujądrowa, gdzie rodzice w takim samym stopniu angażują się w wychowanie dziecka.

Od 1990 roku liczba rodziców singli w Polsce wzrosła o 30 proc. i już co piąte dziecko w naszym kraju wychowuje się tylko z jednym rodzicem. W dodatku liczba ojców samotnie wychowujących dziecko wzrosła w tym czasie również o ponad 30 proc i stanowi dziś 2,2 proc. ogółu. Odbywa się to przy coraz większej akceptacji reszty społeczeństwa. Aż 65 proc. samotnych rodziców wychowuje jedynaka i wciąż większość z nich stanowią samotne matki, zazwyczaj dobrze sytuowane mieszkanki dużych miast. Najczęściej nie zdecydują się na posiadanie kolejnego dziecka. Jest to jednym z powodów niżu demograficznego.

Coraz powszechniejszy model niepełnej rodziny lub posiadania tylko jednego dziecka owocuje również niestety brakiem sieci rodzinnych. Jedynak nie uczy się współpracy, altruizmu, odpowiedzialności za innych. Gdy w dodatku mieszka tylko z jednym z rodziców, nie zna całego systemu połączeń rodzinnych – zamiast dwóch babć i dziadków, licznych ciotek, wujków i kuzynów ma ich tylko połowę. Na sieci rodzinnej, czyli wzajemnej pomocy w sytuacjach kryzysowych (np. choroba dziecka, ale i dziadków) opierało się w znacznej mierze funkcjonowanie tradycyjnej rodziny. Brak takiej sieci współczesne rodziny próbują zastępować szerokim gronem przyjaciół, którzy poratują w biedzie. Opisuje się wręcz nowe zjawisko „przyjaciół jako rodziny”, z którymi spędza się święta, wakacje, uroczystości rodzinne. Z takiego wsparcia korzystają chętnie zarówno single jak i samotni rodzice.

Paradoksalnie, na zmianie tradycyjnego modelu rodziny nie ucierpi gospodarka, gdyż to właśnie nowoczesne formy rodziny mają duży udział we wzroście PKB. Okazało się, że im mniejsze, bardziej podzielone rodziny o dużych dochodach, tym większe zapotrzebowanie na usługi i wszelkie dobra konsumpcyjne.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Violetta Ozminkowski, Iwona Dominik
Newsweek, 10 wrzesień 2006

Dyskryminacja młodych matek na rynku pracy(dodano 21.11.2006)
Urodzenie dziecka licznym kobietom nie kojarzy się wyłącznie z najpiękniejszymi chwilami w życiu. Wiele z nich przypłaca je stresem i zwolnieniem z pracy. Takie historie stara się udokumentować Fundacja MaMa.


Typowa historia wygląda mniej więcej tak: Kobieta rodzi dziecko, wykorzystuje urlop macierzyński, potem idzie na krótki urlop wychowawczy, uspokojona zapewnieniami dyrekcji, że w każdej chwili może wrócić i czeka na nią jej stanowisko. Wszystko zmienia się w chwili powrotu do pracy: stanowisko zajmuje już ktoś inny, a młoda matka w dziale personalnym dostaje wypowiedzenie z powodu reorganizacji. Mimo, że osoba zajmująca jej miejsce robi praktycznie to samo, jej obowiązki zostały nieco zmodyfikowane. Młoda matka zakłada sprawę w sądzie, jeśli nawet wygra po kilku latach, to jej były pracodawca złoży apelację, a są przez pół roku nie zdąży nawet wyznaczyć terminu rozprawy.
Są też kobiety, które straciły pracę bo były na zwolnieniu ciążowym. Zaraz po powrocie do pracy dostały wypowiedzenie, bo przez tą ciążę firma musiała zatrudnić kogoś na zastępstwo.
Czasami firmy wprost deklarują, wręczając kobiecie wymówienie, że wolą zamiast młodej matki zatrudnić jakiegoś pana.
Młode matki krzywdzi się w majestacie prawa i bez ponoszenia odpowiedzialności
. Zgodnie z Kodeksem Pracy kobietę po urlopie macierzyńskim lub wychowawczym pracodawca musi przyjąć na równorzędne stanowisko i za takie same wynagrodzenie. W praktyce wygląda to często zupełnie inaczej. Problemem jest niewiedza samych kobiet oraz ich prawników, stwierdza Danuta Wojdat, pełnomocnik ds. kobiet NSZZ”Solidarność”. Chodzi przecież o to, żeby udowodnić, iż przy zwolnieniu młodej matki doszło do dyskryminacji.
Pani Wojdat zdaje sobie sprawę, że sytuacja
kobiet i mężczyzn jako pracowników nie jest równa, gdyż kobiety mają ograniczony dostęp do awansu czy szkoleń zawodowych. Ponieważ rok 2007 ogłoszono Rokiem Równych Szans i dlatego Solidarność chce zgłosić projekt edukacyjno-informacyjny dla pracowników dotyczący spraw równości kobiet i mężczyzn.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

www.onet.pl, wrzesień 2006

Efektywność jest kobietą(dodano 14.02.2007)
Rynek pracy w Polsce wciąż sprzyja mężczyznom. Kobiety często przegrywają jeszcze na etapie rozmowy wstępnej, chociaż mają lepsze kwalifikacje niż mężczyźni.

Bardzo często młoda matka nie ma pewności, czy uda jej się wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim. To szczególnie częste zjawisko w regionach o dużym bezrobociu, gdzie pracowników zatrudnia się na krótko, bez żadnej wizji ich rozwoju w firmie. Inaczej dzieje się w firmach, które w sposób świadomy zarządzają kadrami i dla których cenne są prawdziwe zdolności ich pracowników. Takich pracowników pracodawca stara się u siebie zatrzymać jak najdłużej.

Firmy potrzebują kobiet, choć nie zawsze o tym wiedzą. Zarządzanie różnorodnością polega na świadomym wykorzystaniu szerokiego potencjału wszystkich pracowników zatrudnionych w firmie. Pozwala podjąć działania, zapewniające wszystkim kobietom i mężczyznom równy dostęp do rozwoju zawodowego, jednocześnie chroniąc ich przed dyskryminacją i molestowaniem. Badania wykazują, że różnorodność w miejscu pracy znacząco wpływa również na wyniki finansowe firmy.

Jedną z firm – pionierów zarządzania różnorodnością jest w Polsce Procter&Gamble. Firma nie boi się zatrudniać młodych kobiet, a one nie obawiają się o brak możliwości powrotu do pracy po urodzeniu dziecka. Przed odejściem na urlop macierzyński młode mamy wspólnie z dyrekcją ustalają termin powrotu do pracy. Na czas ich nieobecności ustalane są zastępstwa. Młode mamy w czasie urlopu macierzyńskiego zachowują laptopy, telefon komórkowy i samochód służbowy.

Firma proponuje także w niektórych działach zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin, co pozwala młodym osobom jednocześnie pracować i kończyć studia. Młode kobiety mogą szczegółowo planować tu ścieżkę kariery zawodowej, poczynając od pracy w czasie praktyk studenckich, po stopniowe podejmowanie coraz bardziej odpowiedzialnych stanowisk. Dzięki jasnym zasadom kształtowania kariery w P&G mogą wraz z dyrekcją planować przerwę w pracy na urodzenie i wychowanie dziecka, jak również podjęcie czynnego życia zawodowego po powrocie z urlopu macierzyńskiego.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

www.kariera.com.pl
http://www.kariera.com.pl/index.php?gm=4&wi=450&st=1, 28 sierpień 2006

Dylematy kobiet pracującej(dodano 07.12.2006)
O pogodzeniu roli doskonałego pracownika z rolą matki i żony opowiadają twórczynie warsztatów dla kobiet z Pracowni Rozwoju Osobistego „Femmeritum”: Karolina Kalinowska-Andrian i Gabriela Sawicka-Kalinowska.

Współczesnym kobietom bardzo trudno jest łączyć życie zawodowe z rodzinnym, warto więc pomóc im w lepszym zrozumieniu siebie i swoich oczekiwań oraz w lepszej organizacji życia codziennego i rozwiązywania jego problemów. Stąd pomysł warsztatów: „Dylematy kobiet pracującej – jak osiągnąć poczucie spełnienia”. Uczestniczki mają najpierw część teoretyczną, czyli rozmowy z trenerem o najważniejszych dla nich wartościach, wykonują też ćwiczenia, pomagające w lepszym zrozumieniu siebie. W drugiej części warsztatów poznają konkretne techniki i narzędzia, dzięki którym łatwiej im będzie rozwiązywać codzienne problemy.

Specjalnie dla kobiet w ciąży organizowane są warsztaty „Jestem w ciąży! Radość i dylematy pracujących przyszłych mam”. Skierowane są do pań, które rozpoczęły karierę zawodową a obecnie są w ciąży lub chciałyby podjąć decyzję o założeniu rodziny. Takie warsztaty organizowane są również dla firm, gdyż wielu pracodawców chce ułatwić swoim pracownicom powrót do pracy po urlopie macierzyńskim. Warsztaty prowadzą wykwalifikowani trenerzy-psychologowie, rekomendowani przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Biorą w nich udział również pracodawcy i kobiety, które urodziły dzieci i doskonale łączą tą rolę z pracą zawodową. Więcej informacji o warsztatach znajduje się na stronie: www.femmeritum.pl.

Dzięki plebiscytowi „Femmeritum” „Firma przyjazna mamie” i akcji „Working mamma” prowadzonej przez Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami coraz częściej mówi się o rozwiązaniach sprzyjających powrotowi kobiet do pracy po urodzeniu dziecka, np. propagując możliwość elastycznych godzin pracy. W niedługim czasie stowarzyszenie zamierza zająć się przekonaniem ojców, że dziecku też trzeba poświecić czas, bo na tym właśnie polega ojcostwo. Temu będą poświęcone warsztaty przeznaczone tylko dla ojców.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Wiktoria Molenda
Dziecko, http://kobieta.gazeta.pl/edziecko/2029020,62365,3496129.html, 20 lipiec 2006

Męski fach i babskie zajęcie(dodano 28.12.2006)
Kobiety wciąż budzą zdumienie, pracując w zdecydowanie męskich zawodach. Ale na swoich stanowiskach okazują się zdecydowanie najlepszymi fachowcami, dzięki czemu są skazane na sukces.

Sukcesy odnoszą kobiety w zupełnie nietypowych zawodach: Barbara Grontkowska jako prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Raciążu i Karolina Wojda jako pilot w Centralwings, chociaż przyznają, że na początku spotykały się z nieufnością współpracowników.

Równie nieliczni są panowie pracujący w szkolnych świetlicach czy jako pielęgniarze. Doskonale sprawdzają się na tych stanowiskach, chociaż rzadko kiedy wytrzymują tu dłużej.

Zdaniem naukowców rynek pracy podbijać będą kobiety, mimo że później zaczęły pracować zawodowo i robiły to na gorszych stanowiskach. Na każdym szczeblu kariery musiały pokonywać jakieś trudności, co nauczyło je, że muszą się bardziej starać i być lepsze od mężczyzn.

W tym czasie mężczyźni przyzwyczaili się do sprawowania wysokich stanowisk i otrzymywania wynikających z tego profitów. Dlatego trudno im przyzwyczaić się do pracy w zawodach tradycyjnie uważanych za kobiece, mniej prestiżowe, wręcz przynoszące ujmę. Dlatego niechętnie je wykonują. Wykonywanie męskiego zawodu to dla kobiet spora nobilitacja, podsumowuje Karolina Wojda.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

Olga Sobolewska, Wojciech Krzyżaniak
Gazeta Wyborcza, http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/2029020,66920,3507633.html, 26 lipiec 2006

Rodzina czy praca?(dodano 07.12.2006)
Współczesne kobiety dzielą swój czas pomiędzy liczne obowiązki związane z pracą, prowadzeniem domu, opieką nad dziećmi... Wiele kobiet mimo wszystko chce pracować, choć nieraz trudno pogodzić im wszystkie zajęcia.

Zdaniem Anny Pakuły-Sacharczuk, filozafki, posłanki do Sejmu z PiS, pogodzenie tych czasochłonnych ról jest bardzo trudne, szczególnie, gdy dzieci są małe, a rodzina wielodzietna. Wiele kobiet szybko wraca do pracy z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej, nawet gdy wcale tego nie chcą. Często pracujące zawodowo kobiety mają poczucie winy, że zaniedbują przez to rodzinę. Z drugiej strony boją się, że stracą pracę i pozostaną trwale bezrobotne.

Rodzice wspólnie powinni decydować, co jest dobre dla ich dzieci, a państwo powinno im gwarantować konieczne wsparcie. Instytucje państwowe nie umieją sobie z tym poradzić i dochodzi do sytuacji, że rodziny obawiają się przyjścia na świat kolejnych dzieci.

Według Agaty Sobieckiej warto starać się pogodzić pracę z obowiązkami rodzinnymi. W życiu wciąż najważniejsze dla człowieka są praca i miłość. W naszych czasach zmieniają się tradycyjne role rodzicielskie, gdzie mężczyzna utrzymuje dom a kobieta o ten dom i dzieci dba. Współczesne kobiety potrafią godzić wiele ról. Te pracujące mają mniej czasu dla rodziny, ale zdobywają nowe umiejętności, które pomagają im lepiej funkcjonować w rodzinie.

Praca zawodowa kobiet daje im szansę na rozwój, bowiem zdaniem psychologów, do rozwoju potrzebujemy nowych wyzwań, które nieco przekraczają nasze możliwości.
Tylko takie mogą nas czegoś nauczyć. Zgodnie z tą zasadą matki, które decydują się na dwa etaty: w domu i w pracy, mają szansę na ogromny rozwój wewnętrzny.

Wiele kobiet podejmuje pracę nie tylko z powodów ekonomicznych, traktują ją też jako możliwość samorealizacji. Szczęśliwa kobieta, o wysokim poczuciu własnej wartości, atrakcyjna dla partnera i zaradna, inaczej funkcjonuje w rodzinie niż sfrustrowana i zamknięta w domu wbrew swoim potrzebom matka.

[Oprac. Anna Sieniutycz]

opr. Agata Domańska
Poradnik Domowy, http://kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/2029020,65372,3335289.html, 10 maj 2006
Ostatnie zmiany na stronie:
Wszystkie prawa zastrzeżone © 2004 Koalicja Karat